Ciekawostki

Największe złośliwości nauczycieli

Jedynka do dziennika, wezwanie do szkoły rodziców, narobienie wstydu przy całej klasie – to jeszcze nic.

Takie sobie „nic” w porównaniu z tym, co sobie za chwilę przeczytacie. Pytałam się bowiem swoich rówieśników, co wrednego lub po prostu idiotycznego zrobili kiedykolwiek ich nauczyciele.
Moda w Maine

– przy wejściu do sali liczy osoby, a np. co czwarty pisze kartkówkę z co najmniej dziesięciu lekcji w tył i z co najmniej pięciu lekcji naprzód
– za piśnięcie słowem w chwili największego skupienia każe stanąć na środku sali z przypiętą kartką na plecach: „Gawędziarz” lub „Pierdoła” i pisać to samo słowo na tablicy pięćset razy – nie pozwala przestać nawet, gdy wchodzi do klasy ktoś obcy
– gdy widzi, że ktoś żuje gumę, każe tej osobie przykleić ją sobie do włosów
– jeśli uczeń zbyt głośno przesuwa ławkę lub krzesło, każe wstać tej osobie, zejść na dół do sali i przeprosić urzędującego tam nauczyciela za spowodowany hałas
– jedna blauka klasowa równa się dwa lata szkolne bez jakiejkolwiek wycieczki
– za nieprzyjście na sprawdzian, obojętnie z jakich przyczyn, dzwoni do rodziców i powiadamia ich, że ich dziecko zrezygnowało już chyba na dobre z edukacji szkolnej
– w dzień studniówki pod groźbą punktów ujemnych każe przyjść swojej klasie na strojenie sali, gdzie ma być zabawa, choć to nie leży w obowiązku maturzystów
– na swoje urodziny każe swojej klasie przyjść ubranym na galowo
– w dzień, kiedy trzeba coś odrabiać i jest to sobota, drze się na całą klasę, po co przyszli, i za karę robi im kartkówę
– każdy zgubiony przez siebie sprawdzian traktuje jak oszustwo, posyła ucznia do dyrektorki, wzywa rodziców, po czym okazuje się, że znalazł gdzieś u siebie w domu, na spodzie teczki
– mówi, że na sprawdzianie będzie sam przemysł, bez rolnictwa, a ostatecznie robi dokładnie odwrotnie
– na sprawdzianie daje pytania z poprzedniego sprawdzianu, a jak się ktoś zbuntuje, to mówi, że w takim razie to tym bardziej należy to dobrze napisać, skoro to już było
– jak podejrzewa, że ktoś ma ściągę, krzyczy: „Co masz między nogami?!”, wprawiając w lekkie osłupienie
– mówi uczniowi, który przy odpowiedzi się jąka i zastanawia, mówi „eeee”, „yyyy” – „Ale to już było!”
– sugeruje uczniowi płci męskiej, który dostał pałę z odpowiedzi, że się nie nauczył dlatego, że całą noc „walił konia”, a jak ten ze wstydu, jakiego najadł się przy całej klasie, zaprzecza, belfer dodaje: „No jak to! 97% facetów na ziemi wali konia, a ty nie?!”
– jak nie zostanie poinformowany o tym osobiście, że klasy w szkole nie będzie, bo jedzie na wycieczkę, a on musi jej szukać po całej szkole, pewne, że na drugi dzień ich przepyta z tego, co chciał przeprowadzić wczoraj
jak uczeń nie trafia w poglądy lub w dobry humor nauczyciela, dostaje co najmniej dwie oceny w dół.
Marta Akuszewska

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy